Post Dąbrowskiej
Witajcie :) Dziś pokrótce napiszę Wam o poście Dąbrowskiej. Czyli o sposobie odżywiania, który od ponad dwóch tygodni jest moją codziennością.
Czym jest post Dąbrowskiej? Jest to rodzaj diety oczyszczającej organizm, bazującej na warzywach i owocach. Ja korzystając z pierwszych książek bazuję na mniejszej różnorodności pożywienia. Dziennie nie przekraczamy 800 kcal, więc wybieramy mniej kaloryczne potrawy. A także owoce o niższym indeksie glikemicznym. Pierwsze złożenia zezwalały na 3 rodzaje owoców- jabłka, grapefruity i cytryny. Nowsze opracowania dodają owoce jagodowe i arbuzy. Nie warto jednak przesadzać, by nie przekroczyć wspomnianych 800 kcal.
800 kcal, czy to nie za mało? Z zasady wszelkie niskokaloryczne diety są odradzane- wyniszczenie organizmu, niedobory i efekt jojo. Natomiast próg 800 kcal jest tu ważnym czynnikiem. Już tłumaczę, dlaczego. Około trzeciego dnia wyłącza się ośrodek głodu w mózgu, czyli przestajemy odczuwać ten stan. U mnie wygląda to tak, że nadal pojawia się burczenie w brzuchu, natomiast nie czuję pilnej potrzeby jedzenia w głowie. Przekraczając zalecaną kaloryczność ośrodek głodu nadal funkcjonuje, chodzimy głodni i wkurzeni, a produkty, z których rezygnujemy kuszą coraz bardziej. Stosując post nie głodzimy się, jemy dużo warzyw i serio, rzadko czuję głód. Zdarzają się dni, kiedy kompletnie nie czuje potrzeby jedzenia, jeśli mam akurat dzień wolny to po prostu tego dnia nie jem, jeśli idę do pracy- coś przekąszę.
Na poście dostarczamy małe ilości składników takich jak białko, tłuszcze i węglowodany. Będący w stanie postu organizm zmuszony jest więc szukać tych składników gdzie indziej. I znajduje siebie, czyli... autofagia. Oznacza to, że organizm zjada sam siebie. Straszne? Niekoniecznie. Każdy organizm się broni. Tak więc zaczyna od rzeczy niepotrzebnych i chorych. Zjada więc chore i uszkodzone komórki, a także te zbędne. Na grupach, stronie postu, różnych blogach, jak i w książkach dr Dąbrowskiej można przeczytać o schorzeniach, które się cofnęły dzięki postowi.Zmiany kosmetyczne a nawet załagodzenie poważnych schorzeń. Tutaj pragnę wspomnieć, że każdy organizm jest inny, ma inne potrzeby i inne problemy. Często potrzeba post powtórzyć kilka razy, by wyleczyć dolegliwości. Często przystępuje się do postu z konkretnego powodu, a kiedy nie udaje nam się uzyskać efektu- frustracja wzrasta. Nie ma się co martwić, zdarza się, że jeszcze nie zdajemy sobie sprawy że jest w nas coś niebezpiecznego, z czym organizm walczy w pierwszej kolejności i dopiero kiedy się z tym upora zajmie się tym, czego chcemy się pozbyć.
Bóle głowy, mięśni, infekcje- osłabienie? Pierwsze dni to często różne dolegliwości. Z jednej strony mogą być efektem odstawienia różnych rzeczy- cukier, kawa itd, (zaleca się przed rozpoczęciem postu stopniowo ograniczać tego typu substancje). Z drugiej odcięcie kalorii, węglowodanów i tłuszczów może powodować osłabienie, dopóki organizm nie znajdzie innego źródła energii (siebie). Jest jeszcze trzecia sprawa. Naprawa; autoleczenie; kryzysy ozdrowieńcze. Często mamy jakieś niedoleczone infekcje, niewygojone urazy, które teraz organizm zaczyna leczyć do końca. Może odezwać się ból kostki skręconej na podwórku w przedszkolu, infekcja ucha , której nawet nie pamiętamy (ferie w górach w 3 klasie), szybka wysypka- reakcja alergiczna na jakieś nowe jedzenie, które spróbowaliśmy tylko raz. Ja miewam często zawalone gardło i przez te 2 tygodnie borykałam się z tym- obecnie gardło czyściutkie. Takie kryzysy mogą występować w trakcie całego postu (w kolejności w jakiej organizm się leczy), zazwyczaj trwają od kilku godzin do nawet 3 dni, w zależności od wagi problemu.
Czyli osłabienie jest normalne i nie trzeba na nie zwracać uwagi? Trzeba obserwować swój organizm. Na początku może wynikać ze zmiany odżywiania. Jednak jeśli się długo utrzymuje, jeśli pojawiają się zawroty głowy, warto sprawdzić, ile kcal się je- może za mało? Dobrze jest rozpocząć post w dni wolne, kiedy można leżeć, odpoczywać. Nie forsujemy się w trakcie postu, spacery, delikatna jazda na rowerze. W tym czasie organizm ma się regenerować. Chociaż ja miałam jeden taki post, że chodziłam na siłownię, nawet na dość intensywne treningi i nadal dobrze się czułam. Jeżeli wypoczywamy, nie jemy za mało może to oznaczać, że dany moment nie jest dobry na post, warto go przerwać i spróbować za jakiś czas.
Jak długo powinien trwać post? Maksymalnie 42 dni. Dłużej byłoby już niebezpiecznie. Najkrócej? Każdy dzień jest istotny. Już pierwszego dnia coś zaczyna się dziać. Mniejsze rzeczy, ale dla naszego ciała mogą okazać się ważne. Przede wszystkim powtarzam- obserwacja. nie ma sensu się męczyć i ciągnąć go na siłę. Jeśli po pięciu dniach czujesz, że padasz- zakończ post. Nawet jak w planach były 2 tygodnie, miesiąc, 42 dni. Za jakiś czas możesz powtórzyć. Tu chodzi o to, żeby się wyleczyć, nie umęczyć i wykończyć.
Jak często? Dwutygodniowy post można powtórzyć po dwóch miesiącach, 6-tygodniowy po pół roku. Ale to nie wszystko. Zacznę od wychodzenia. Po okresie postu ważne jest to, jak go zakończymy. minęły zaplanowane 3 tygodnie? Nie można rzucić się na chipsy z colą i tort! stopniowo włączamy poszczególne rodzaje pożywienia. Można kupić specjalną książkę o wychodzeniu, z przepisami i rozpiską co kiedy wprowadzać. albo poszukać tabel w internecie (np. na grupach). Powrót do poprzednich nawyków oznacza powrót tego, czego się pozbyliśmy- czy to kilogramy, czy jakieś schorzenia. Poza wychodzeniem, pomiędzy kolejnymi postami (mój jest obecnie czwarty, dobrze się na nich czuję, więc powtarzam) można robić tak zwane przypominajki. Może to być dzień/dwa w tygodniu, może być tydzień w miesiącu. Takie "szybkie sprzątanie".
Co to daje? Jak już wspomniałam, książki, fora, grupy i strony pełne są opisów skutków postu. O ile książkom możnaby zarzucić stronniczość autora, to na forach, czy blogach nie ma powodu kłamać- ktoś coś wyleczył- super- chwali się tym. Zero efektów? Pojawi się skarga. A efekty bywają różne, od kosmetycznych- mniejsze zmarszczki i brak cellulitu, przez pozbycie się bólu, są kobiety, którym po poście w końcu udało się zajść w wymarzoną ciążę. Niektórzy pozbyli się zwyrodnień, ograniczyli albo odstawili insulinę w cukrzycy typu 2. Ani śladu polipów, zmniejszenie guzów, a nawet wyleczenie. Brzmi jak magia? Takie niesamowite jest ciało ludzkie.
Jak to wygląda u mnie? Do postu przystępuję jako osoba bez żadnej diagnozy medycznej. Wyniki morfologii na tydzień przed postem w porządku. Z dolegliwości- wspomniane wcześniej infekcje gardła, problemy związane z miesiączką, nadwaga. Kiedyś miałam stan przedcukrzycowy, obecnie utrzymuję cukier w normie. Gardło już czuje się lepiej, co do miesiączki, poczekam na jej czas :D nadwaga... niedzielne ważenie pokazało 71kg- 4 kilo w 2 tygodnie. Do pierwszego celu zostaje 5 kg. Przede mną jeszcze 4 dni postu.
Uwaga umieszczone tu informacje są ogólnym zarysem postu.Tym jak ja go rozumiem i przeżywam. Jeśli chcecie spróbować, polecam lekturę książek, zrobienie ogólnych badań, a najlepiej konsultację z lekarzem. Są specjalne ośrodki, gdzie przez cały post jest się pod opieką lekarza. Post ma również swoje przeciwwskazania, o czym przeczytacie w książkach. Nie jest to typowy post odchudzający, ale ten efekt jest przyjemny ;)
Próbowaliście kiedyś postu Dąbrowskiej?
Komentarze
Prześlij komentarz