21 dni postu Dąbrowskiej

Minęło 21 zaplanowanych dni Postu Daniela (inna nazwa postu Dąbrowskiej). Jak moje odczucia?
Przede wszystkim samopoczucie- humor mi dopisuje, jestem pełne energii. Wysypiam się w 5 godzin i budzę się przed budzikiem, nie potrzebuję drzemek po pracy ;)
Po drugie waga. -3 kg w ciągu ostatniego tygodnia (razem -7). Co daje mi 68 kg. Gdyby nie fakt, że pewnie zraz z wychodzeniem trochę wróci- cieszyłabym się, że jeszcze 2 kg do kolejnego celu.
Czy było łatwo? Przez większość czasu owszem. Nie kusiło mnie, kiedy inni jedli smakołyki. Wiedziałam, dlaczego robię ten post ;) To już kolejny mój post i o ile za pierwszym razem szukałam ciekawych przepisów, kolorowych zdjęć i doznań smakowych- teraz najczęściej jem proste jedzenie- gotowane kalafiory, gotowane buraczki, ogórki kiszone, ogórki i marchewki. Szybko i prosto. Dla mnie ok. 
Zdarzył się jeden dzień, w czwartek, kiedy czułam, że dalej nie dam rady. Moja głowa wołała o mięso. Mmmm zjadłabym kurczaczka. Ale przecież nie mogę.... A jak wyjdę wcześniej- też nic się nie stanie, i tak długo wytrzymałam... To była prawdziwa walka wewnętrzna. Na szczęście dzięki Dziewczynom z grupy udało mi się pokonać tą słabość. Zrobiłam sobie jabłko z cynamonem ;) Pojawiały się jednak głosy, że to może być sygnał od organizmu, że starczy, że może powinnam już skończyć. Sama o tym pisałam w poprzedniej notce, więc postanowiłam, że jeśli następnego dnia stan będzie się dalej utrzymywał- koniec postu. Ufff... przeszło.
Teraz przede mną większe wyzwanie- wychodzenie. Z tym mam zawsze największy problem. Trzymajcie za mnie kciuki, bo jak tylko pojawiają się inne jedzonka- zaczyna się straszne gastro :O

Komentarze